Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Czekam, aż stanie się światłość...

With empty words, spilled over tears Don't take me down You're loosing your life, but wasting my time

Wczorajszy koncert genialny móc poczuć tą wspólnotę z

obcymi nawet ludźmi, poczuć moc muzyki. Coś

niezwykłego. Ale nie o tym. Nie wiem kim jestem i nie

wiem czego chcę. Dziwne, a skończyłam już naście lat.

Lubię być sama czasami, milczeć i po prostu nie musieć

ciągle paplać. Lubię samotne spacery. Lubię. Ale boje się, że

wtedy wypadnę z wszelakiego obiegu. Zupełnie jakbym

musiała się dostosować do reszty, zmienić swoją naturę. Bo

 

inaczej nie zaakceptują mnie. Nie, to nie tak, że nie lubię się

bawić, rozmawiać. Czasami lubię. Czuje presję. Ogrom

presji. że muszę ciągle gadać, być taka miła i słodka. A

może wtedy ludzie też mnie nie kupią? Co ja mogę im

zaoferować, czego nie mają inni? Pewnie nic. Nie wiem,

chciałabym być sobą, bez nacisku i znaleźć grupę ludzi,

która się z tym oswoi. Bo z całym smutkiem uświadomiłam

sobie, że potrzebuje ich do lepszego samopoczucie i za

cholerę nie wiem jak się z tego wyleczyć. Postanowiłam

jeszcze jedno ograniczyć moje kontakty z ludźmi

poznanymi chociażby na forach. Inna sprawa, że sporo o

mnie zapomniało. No nic. W sumie to chyba oprócz jednej

dwóch osób, z czego nie wyobrażam sobie zerwania

kontaktu z tą pierwszą.
 

Ludzie się zmieniają, D. też. Nie lubię gdy ktoś mnie olewa,

bo jak inaczej nazwać sytuację, gdy rozmawiamy o czymś

ważnym. A potem na końcu ona to zlewa i nie odpisuje.

Jakby ciekawy przypadek, którym jestem nagle

spowszedniał. Naprawdę czasem czuje się jakby

rozmawiała ze mną z ciekawości, a nie ze zwykłej zażyłości.

Cóż. Nie chce już się do niej odzywać dopóki, dopóki nie

zrobi tego sama. Chwilami zastanawiam się, czy byłoby jej

szkoda, gdybym zerwała wszelki kontakt. Zresztą nvm.

Tak na dobrą sprawę mam jedną wadę, która jest zbyt

męcząca, a może to jedna z wielu? W każdym razie zbyt

mocne odczuwanie emocji. O ile radość nie jest zła, tak

smutek, odrzucenie (powodowane nawet drobną

nieznaczącą sprawą) już bywa męczące. Chciałabym mieć

dystans do wszystkich spraw, bo ciągle kołyszę się na

granicy.

Ciekawe co u P. Jakoś mi go nie brakuje. Ale tak o

ciekawość zwykła. Chociaż z drugiej strony jebał go pies.


Głosuj (0)

Zapatrzona_w_otchłań 13th maj 2012 | 08:31:24 PM [komentarzy 1] Zostaw coś po sobie

Nie zmienili nic tylko żytnią na belweder

Pezet chodzi mi po głowie...
Słuchanie jak narkotyk
Uświadomiłam sobie, że nie mam i nigdy nie miałam prawdziwego przyjaciela
zrobiło mi się z tego powodu
trochę smutno
zostałam sama
znów
nie, zawsze byłam
Reguła się potwierdza.
Głosuj (0)

Zapatrzona_w_otchłań 11th maj 2012 | 12:47:11 PM [komentarzy 1] Zostaw coś po sobie

Nie to, nie tamto, moze nic?

Może gdzieś jest moje miejsce
Ale nie jest nim to miasto
Może gdzieś pasuje
Ale te puzzle są już poukładane.
Powątpiewam w skończenie tej książki
W moją naprawę
może jestem przeklęta...
Głosuj (0)

Zapatrzona_w_otchłań 8th maj 2012 | 11:00:48 PM [komentarzy 1] Zostaw coś po sobie

Kawa

Tytuł nadzwyczaj banalny, uwielbiam to uczucie, które we mnie budzi. Czasami daje nawet pewne poczucie szczęścia, czy raczej chwilową euforie. Nie, euforia to zbyt duże słowo, więc może zadowolenie? O tak, zadowolenie. Niezwykle jest czuć jak każde naczynie krwionośne w Twojej głowie rozszerza się, powodując przyjemny ucisk. W pewnym etapie niewielki ból, albo dyskomfort jest całkiem znośnym, żeby nie powiedzieć miłym dodatkiem. Mogłabym zadać sobie pytanie, dlaczego sprawy rzeczywiste nie działają na mnie podobnie relaksująco. Choć, chwila czasami działają ale ich termin ważności równa się temu po spożyciu kawy, może nawet alkoholu. Ulotnie krótki. Szukam, ale chyba nie odnajdę. A obolałe serce dorywczo leczy Pezet...

<3
Głosuj (0)

Zapatrzona_w_otchłań 7th maj 2012 | 01:14:07 PM [komentarzy 2] Zostaw coś po sobie

Ach Ci ludzie

Mimo upływu lat zadziwia mnie wciąż ta ludzka dwulicowość, to udawanie miłego. Pozory. Nie nadaje się do tego. Aż strach pomyśleć co mówią o Tobie inni.


Głosuj (0)

Zapatrzona_w_otchłań 22nd kwiecień 2012 | 10:52:19 PM [komentarzy 0] Zostaw coś po sobie

Wzieła się i umarła

Wydaje mi się, że kiedyś się zabije, kiedy wyczerpię limit. Nie wiem kiedy to będzie może za 5 10 lat a może po 50. Nie wiem. Może to moje przeznacczenie.


Głosuj (0)

Zapatrzona_w_otchłań 20th kwiecień 2012 | 04:27:46 PM [komentarzy 0] Zostaw coś po sobie

Moje życie po życiu.

Żyjesz żyjesz jedziesz na udany świąteczny weekend

, nudny, ale chuj udany. Wracasz niby wszystko jest

dobrze, a potem bum! i koniec. Może nie myślisz od

razu, że to koniec, ale potem słyszysz jeszcze coś i

jeszcze. I nagle zaczynasz układać wszystko do kupy,

nagle znaki, które uważałeś za przemijające wcale

takie nie były! cholera nigdy nie były dobre, może

jakieś iluzje temu. I siedzisz zdając sobie z tego

sprawę, że siedzisz i marnujesz wszystko co

najlepsze, marnujesz na zawsze. Masz ochotę krzyczeć,

upić się wszystko by nie myśleć, by móc nie zdawać

sobie z tego sprawy. Ale to nic nie pomoże nic nie

da. Znów uświadamiasz sobie, że jesteś w kropce.

Wielkiej przeogromnej kropce i choćbyś siedział cały

boży dzień nad tym to nie wymyślisz co zrobić by z

niej wypełznąć. Nie możesz też tego wszystkiego

skończyć, bo to kompletnie będzie nic. Ale nie wiesz.

Stoisz kurwa i gapisz się na ściany na twarze obcych

ludzi. Bo reszta ma Cię gdzieś. Ale kurwa to Twoja

wina, tylko Twoja. Znów stajesz przed lustrem, ze

świadomością, że spieprzyłeś. Nie wiesz kiedy, bo nie

możesz wskazać jednego konkretnego momentu. Nikt nie

może, nawet oni. Ale to zlepek, zlepek tych Twoich

pierdolonych zachowań, tych niedopatrzeń. Tego

niedostosowania, wszystkiego w głowie. Niedopatrzenia

Boga. Jeśli istnieje. Tak wątpię. Więc uświadamiasz

sobie to całe niedopasowanie, wybawienie staje się

przekleństwem. Chcesz zacząć od nowa, ale nie możesz,

nie cofniesz czasu. Nie zbudujesz nowego na starym

gruncie. Możesz zacząć od nowa w innym miejscu tak? Z

innymi ludźmi tak? Tylko kurwa z takim samym Tobą,

więc to jeden chuj. Zupełnie przypadkowy człowiek

uświadamia Ci w jak czarnej dupie jesteś. Jak bardzo

to cuchnie naftaliną. Jebaną kurwa naftaliną.

Umierasz za życia i prawdopodobnie tylko żyjesz

fizycznie, Ale czujesz czujesz to wszystko i to jest

chyba najgorsze. Obserwuje ludzi jakby byli obcymi mi

stworzeniami, jakbym nie była jednym z nich. Jestem.

Nie czuje się nim. To jakby nie móc się zabić, bo coś

Cię trzyma. Choćby ktoś. Po za tym nawiedza Cię myśl,

że umrzesz samotnie i nikt po Tobie nie zapłacze.

Budzisz się i marzysz żeby stać się zwykłym

skurwielem, bo tacy mają w poszanowaniu innych. Ale

nie. Ty jesteś w środku miękki jak kiwi tylko na

zewnątrz wydajesz się twardy jak orzech. Wydajesz się

podejrzany to całkiem zrozumiałe i logiczne. Tamci Ci

nie ufają nie wierzą. Co raz trudniej. Tracisz na

wartości, choć nigdy jej nie miałeś. Co raz bardziej

nie wiesz co zrobić. Ci, którzy ,,są" pocieszają Cię

i mówią, że musisz żyć ale wie Pani co? Nie ma ich

przy mnie! Istnieją, ale nie tu. Nie tu... Chciałoby

się walnąć głową w mur. Tylko, że mur nie

poprzestawia klepek w mózgu. Czarno szare kolory

zasłaniają Ci logiczne myślenie. Ale chwila? Gdybyś

logicznie myślał nie spieprzyłbyś tego.

Nie, Ty nie myślisz. <złośliwy śmiech nr 2>Ty

kierujesz się nieufnością do świata i emocjami,

chowanymi pod milczeniem. Którego inni nie rozumieją,

bo chuj ich to obchodzi? Marnujesz swoje 5 min,

przysłowiowe, później tylko boli boli i kurwy nędzy

boli. Nie należysz, nie należysz, nie należysz.

Jesteś odpadkiem, skurwionym odpadkiem. Nie znasz

reguł, może je poznasz przed śmiercią może.

Uśmiechasz się, chętnie pomagasz innym i jesteś miły

dla innych. Nie jesteś już zgorzkniały, chwilowo nie

jesteś.Myślisz o śmierci, myślisz o niej przyznaj

się, wyobrażasz sobie świat bez Ciebie. I nie widzisz

w nim wielu załamanych ludzi. Oni się tylko trochę na

początku dziwią i żałują. Mówią o Boże jaka tragedia,

jak on/ona mógł/mogła zrobić coś takiego. Potem

myślą, zastanawiają się i dochodzą do wniosku, że

byłeś dziwny. Jakiś wyróżniający się, cholera wie.

Mija chwila i już zapominają o Tobie, Twój temat

staje się drażliwy, bo nikt nie chce rozmawiać o

zamachowcach. Nikt, bo to takie nieetyczne. To co

zrobiłeś jest brzydkie. Bo inni mają gorzej i żyją bo

powinieneś kochać to życie. Ubóstwiać kurwa mać. A

najlepsze jest to, że nie wątpisz w Boga dlatego, że

jest źle, wątpisz bo to zgodnie z logiką. A kiedy

wątpisz nawet w niego doznajesz rozczarowania swoją

samotnością. Później już tylko żebrzesz o uczucia...

Przydałyby się tu słowa mojego znajomego, chyba

znajomego.

,,Jeśli jesteś naprawdę na dnie, to nie ma znaczenie

czy ktoś rzuci Ci łopatę, czy zapuka od spodu"

Tak drogi czytelniku jestem gdzieś w dole.

Jestem, ale nie uroniłam żadnej łzy z tego powodu.

Kiedy można się poddać? Bo chyba nie mając 20 lat...

Dla filozofów to za wcześnie...

Zdam ten rok, zdam go, a potem? Potem nie wiem co się

będzie ze mną działo.



Głosuj (0)

Zapatrzona_w_otchłań 17th kwiecień 2012 | 10:00:51 PM [komentarzy 0] Zostaw coś po sobie

Po raz kolejny

A pierdolcie się wszyscy.

Mam dość.

Po prostu na tą chwilę na ten czas.

Nie dostanę drugiej szansy, aż dziw bierze jak szybko się spieprza wszystko niemal z dnia na dzień. A raczej to ja.

Matka kazała mi podziękować Bogu, że dostałam stypendium.

A ja tak sobie pytam czemu?

Nie mogę wytrzymać z innymi, nie mogę ze sobą.

Jak nigdy potrzebuję odpoczynku.

Co by było gdyby mnie nie było?

Co by było, co by się zmieniło.

A gdybym wgl się nie urodziła?

Gdyby tak zabić mnie przy narodzinach?

Plotę bzdury.

Odejdźcie

Czcze gadanie, bo przecież się nie zabije.

JA tylko chcę być sama

Nie wiem po co mi te studia po co to wszystko.

Może się obudzę i nie będę czuć

A jeśli już Boże, to daj mi siły na to udawania, na to żebym nie czuła. Żebym wyszła z tego cholernego stanu taplania się w gównie.

Bo jeśli to potrwa kilka dni dłużej

to nic

bo przeżyje.

Nie wiem co robić

nie wiem:(

 

Do gardła podkrada się wielka gula, ale nie płaczę nie będę. Zdusiłam w sobie płacz jakiś czas temu nie pamiętam.

Może się podniosę,

ale nie dziś

pewnie nie jutro

Boli.


Głosuj (0)

Zapatrzona_w_otchłań 15th kwiecień 2012 | 06:32:24 PM [komentarzy 0] Zostaw coś po sobie

Bilans

44 strony, przy 50 miałam to udostępnić, ale to nie jest jeden ciąg nie mogę. Staram się. Choć smutno. Choć to moja wina. Znów nienawidzę swojego odbicia w lustrze i jestem sama jak nigdy przedtem. Pisze. Nikt mnie nie zna na moje życzenie. Nie mogę tego przełamać, a może teraz już nie ma na to szans? Każdy ma swój świat, beze mnie.


Głosuj (0)

Zapatrzona_w_otchłań 15th kwiecień 2012 | 12:50:20 PM [komentarzy 0] Zostaw coś po sobie

A cichosza

Próbuję go zatrzymać, ale to chyba nie osiągalne. Jest taki kojący, pachnący pewnością siebie. Stan w którym wszystko jest mi chłodnie obojętne. Czuje jak ulatuje ze mnie. Próbowałabym go zatrzymać ze wszystkich sil gdybym mogła. To co wtedy się czuje, całe to panowanie nad światem. W żyłach adrenalina i dziwny entuzjazm.

 

Kolejny raz przekonałam się, że nie potrafię płakać. Idąc drogą prosiłam Boga o łzę. Choć może lepiej, że mnie nie wysłuchał.

 

Spacerować w uszach słyszeć tylko muzykę i bicie swojego serca, z dala od ludzi. Czasem potrzeba mi tej samotności. Ale nie sztucznej, tej prawdziwej na pustkowiu.

 

Uczę się pozbywać uczuć. uczę się, powoli.

Czym wtedy będę? Jeśli kiedykolwiek...

 

A może człowiek to tylko sprytnie działający mechanizm oparty na biologii, doświadczeniu i wyuczonych reakcjach? I czym jest dusza? Jeśli jest a jeśli jest czy to jest jakiś dowód na istnienie Boga?

Tak bardzo chciałabym znaleźć kogoś kto sprawi, że przestanę wątpić.

Tak bardzo

potrzebuję tego

Ale czy wtedy to będzie bezwartosciowe?

A święta zbliżają się

zbliżają

Czas do domu. Bo w domu zawsze najlepiej.

Wiesz mamo? W tej chwili wszystko jest dobrze, ale po za tym to wiesz, myślę, że nigdy ze mną nie będzie wszystko ok. Nie osiągnę zapewne też wyższego levelu. Nie, nie czarnowidze realistykuję. Zimno mi. Nudzi mnie to nieszczęście we mnie. Nudzi mówienie o tym co mnie boli, nawet tej osobie.

Czy ja mogę jeszcze komuś zaufać? Kogoś kochać? Chciałabym znać odpowiedzi na tyle pytań. Ale to nigdy nie nastąpi. Żebym mogła. Zamknąć to i uwolnić kiedy będę tego potrzebować. Jak heroinę.

Kawoholiczna moc zbawiania świata

wyparuje już o poranku...

 

Zostań

Do wtorku proszę....

proszę

 


Głosuj (0)

Zapatrzona_w_otchłań 29th marzec 2012 | 01:10:41 AM [komentarzy 0] Zostaw coś po sobie




*******
layout by Inez for Linkup



Wielka księga
Pokaż myśli | Co myślisz?

Dodaj do Ulubionych

Ale to już było..
2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec


Poznani